Czy ten dopiero rozpoczynający przygodę z bieganiem, czy weteran wielu już przedeptanych w tempie ścieżek. Tu nie ma biegowych pór roku: jest zawsze wiatr, słońce albo deszcz. To jedyna pewna aura jaka się zdarza. Z wiatrem biega się pod rękę zarówno latem, jak i chłodniejszą porą roku. Do tego trzeba po prostu przywyknąć.
Trochę podróżowałam, ale nigdzie indziej w Europie nie spotkałam tylu biegaczy co w Skandynawii. I mówię tu o bieganiu na co dzień, choć zawodów tu cała masa i kalendarz biegowych imprez wypełniony jest po brzegi w każdym tygodniu roku. A jak dzieje się dziś...? Święta są świąteczne, pełne białych, jasnych lampek i ogrodowych reniferów przystrojonych w wigilijny czas. W grudniu zdarza się mijać biegacza w czapce Mikołaja zamiast w sportowym windstoperze na głowie. Tu życie biegnie, w dosłownym tego słowa ujęciu. Rano o szóstej, czy wieczorem, tuż przed północą. Każdy znajdzie czas by przebiec swój zaplanowany, codzienny dystans. Ten czas zakorzeniony jest w Szwedach, którzy dbają o formę, ciało, zdrowie z należytym szacunkiem, co o myśli. Sport jest ważny. Bieganie, dzieje się w pięknej harmonii rozumienia tej myśli, którą rodzice z lekkością przekazują młodszemu pokoleniu. Poznajcie wraz ze mną piękne biegowe ścieżki w południowej Szwecji, w regionie Skåne. Bulltofta, moje biegowe miejsce, kilka kilometrów od serca Malmö. Tu szwedzkie ścieżki zachwyciły mnie po raz pierwszy. Masa zieleni, krzewy, drzewa o leśnej urodzie pięknie zagospodarowanego parku. Dwa szlaki dla biegaczy, ze sporą różnicą wzniesień. Wybierz, co dla Ciebie istotne, na każdy trening znajdziesz tu miejsce. Jest 2,5 km ścieżka, w pełni oświetlona dzięki czemu możesz podążać nią również nocą. Trasa bezpieczna, o miękkim podłożu, wysypana specjalnie do tego przygotowanym drobnym, żwirowym materiałem. Ubita, sprężysta. Bezpieczna dla stawów. Wiosną biegam tu wśród bzów i młodych pędów liści, gdzieniegdzie z zielonej soczystej trawy swoje głowy wychylają żonkile i tulipany. Bardziej wytrawny biegacz może wybrać pętlę o długości 5 km, albo przeplatać swoją biegową przygodę ścieżkami przygotowanymi dla spacerowiczów.
To niebywałe, że cały ten teren rekreacyjny to część starego lotniska, przyjaźnie zaadoptowana na boiska i tereny zielone. A także naturalne tereny pagórkowate, które dawniej były wielkim siedliskiem krzewów. Biegnąc szutrową ścieżką, co pół kilometra napotykamy informację o dystansie jaki pozostał do celu. Podobnie dzieje się w każdej niepewności ścieżki, kolorowe strzałki ubrane w czerwień lub w ciepły odcień żółci - zależnie od dystansu jaki obraliśmy - informują nas o kierunku alejki. Wszystkie ścieżki zaczynają się i kończą w tym samym punkcie, w miejscu gdzie swobodnie możemy zostawić rower, czy bidon z wodą. Po zakończonym treningu czeka na nas ”park maszynowy” w naturalnym wydaniu: drewniane drabinki, ławki, dźwignie, itp. Jesienną nie musimy martwić się o zabłocone buty, możemy wyczyścić je w specjalnie przygotowanych do tego szczotkach. Taki ot, biegowy pucybut. Tuż obok stoją dwa kraniki z wodą, nie grozi nam zatem biegowe odwodnienie. A zimą? Swobodnie możemy podjechać także na rowerze, przebrać się w szatni położonej tuż obok ścieżek, w miejskiej siłowni. Skorzystać nieodpłatnie z toalety, szafki z kluczykiem, czy zakupić ciepły napój lub niewielki posiłek po treningu.

Kiedy zima robi się biała, taka prawdziwie śnieżna i puszysta, ten piękny biegowy świat zamienia się w raj dla narciarzy biegowych. Powstają oznakowane trasy, wytycza się wolniejsze i szybsze szlaki.
Jedyne co istotne... biegnij. Smakuj. Ciesz się bezpieczną, biegową wolnością. Wierzę, że takie biegowe parki powstaną w Polsce, w szacunku do wartości ich przeznaczenia jak i w ujęciu mentalnym. Kulturowym. Bo bieganie jest piękną wartością nie tylko ciała, ale i myśli.



