treningbiegacza.pl - uzależnieni od endorfin
piątek, 09 grudzień 2011 19:10

Dlaczego zaczęłam biegać? "Ciastko codzienności, słodkie endorfiny..."

Napisała 
Oceń ten artykuł
(14 głosów)
Był czas kiedy przestało świecić słońce, mimo życia pełni. Pełne lato i mnóstwo otaczającej zieleni. Nie czułam nic, tylko pustkę. Bo w życiu tak dzieje się, że kogoś się ma i kogoś się traci. Nie czułam już wolności, przestrzeni myśli i pełnej temperamentu duszy. Czas rysował chwile biało-czarnym ołówkiem.

Wyszłam do lasu, jak co dzień. Z psem. Węszył wśród porzuconych przez drzewa liści, jakie przyczepiały mu się do długiej, siwej brody. Taki mój codzienny listonosz. Patrzyłam jak biega, w radości czasu wyznaczonej przez spacer. Biegł całym sobą, od nosa po krótki ogonek, którym dzielił się ze mną swoim uśmiechem. Spojrzałam w jego oczy: - „No biegnij, biegnij ze mną!” – czytałam w jego spojrzeniu. Dlaczego nie, pomyślałam. Miałam na sobie sportowe buty i myśli, przecież też całkiem sportowe! To mój pierwszy krok ku wolności. Wolności, jaką po dziś dzień stało się bieganie. To było pięć lat temu. Dziś, stałam się pełnoprawnym biegaczem. Dlatego, że się nim czuję. To moja miłość i czas jakiemu się poddaję, bez względu na aurę duszy, czy tą za oknem.

Wiele lat biegałam wspólnie z psem. Szeleściliśmy w lesie, zdarzało się iż blisko dwudziestokilometrowe ścieżki. Te roześmiane oczy biegły obok mnie i wciąż cieszyły się ogonkiem. Był dla mnie impulsem, do zmian. Pokazał mi wolność, jaką można poczuć dzięki bieganiu.

Kupiłam pierwsze biegowe buty, bardzo zwykłe. Czas stawał się istotny, zaczęłam dzielić dzień z bieganiem. Jak dzieli się kromkę, na pół. Na dwa, na trzy. To było moje ciastko codzienności, słodkie endorfiny, które przenikały ciało i dawały siłę na resztę dnia. Lubiłam biegać rano. Często wstawałam około czwartej, w letnie ciepłe dni. Pod nosem miałam las, tam zaczęła się moja przygoda z pasją. Pasją, która dziś tworzy dla mnie świat na tyle ważny, by się nim podzielić.  Bo nie ma znaczenia dokąd i jak szybko biegniesz - istotna jest Twoja dusza. Zmiany, jakie zachodzą w myślach i piękniejszy, bardziej pozytywny świat, który budują endorfiny smakowane w każdym kroku pasji. Zaczęłam biegać, by poczuć siebie. By poczuć się bezpiecznie sama ze sobą. By zbudować od początku swój własny świat wartości i zdarzeń. By nauczyć się pewności i czasu, który nie drży. Poczuć miękkość myśli i spokój, bo tak czułam po każdym zakończonym treningu. Zaczęło się od kilku dni w tygodniu. Ciało pragnęło więcej, tułało się bez celu w bezczelnym zmęczeniu myśli. Nie tuliłam się do poduszki, wychodziłam biegać. Ono ożywiało się i stawało się bardziej aksamitne w spojrzeniu na życie. Na ludzi. Na świat. Muzykę. Przestrzeń. Być może bieganie to najpiękniejsza samotność, ale taka jaką warto się dzielić.

Kiedy budzik klepie Cię rano po głowie, chcesz wyłączyć myśli. Masz dość, czujesz zmęczenie wczorajszym dniem. W bieganiu, dzieje się inaczej. Budzi Cię samo, bez zbędnych wskazówek starego zegarka, czy cyferek na ekranie komórkowego telefonu. Obok, na krześle leżą przygotowane już wieczorem biegowe ciuchy. Obmywasz twarz ze snu, wskakujesz w ubranie, dokładnie wiążesz buty jakby był to rytuał Twojej wolności i wychodzisz. Przestrzeń, Twoja przestrzeń, ciała i myśli. To to, co czujesz piękne, kiedy biegniesz.

Zawsze zabieram ze sobą muzykę, bo lubię wyciszyć myśli w melancholii dźwięków by potem przyśpieszyć w szybszym tempie rytmicznej piosenki. Biegnąc, układam myśli. Bywa iż harmonogram dnia, a potem zwyczajnie się wyłączam. I nogi biegną same. Myśli dryfują w swojej przestrzeni, tej całkowicie wolnej od codzienności. Lubię, kiedy bije serce. Powoli, szybciej, rytmicznie. Lubię, kiedy woła mnie o oddech by sprawniej dotlenić mięśnie. Lubię czuć pot, który delikatnie pokrywa twarz i sprawia, że ciało czuje się bezpiecznie w tym intensywnym wysiłku. W bieganiu przed niczym nie uciekam, z nikim nie walczę. To jedyna i zawsze wygrana, walka z własnymi słabościami. Nauczyłam się żyć z tą wolnością pod rękę, a ona podaje mi ją codziennie, kiedy ruszam na trening. Pasja smakuje najmocniej kiedy nas docenia. A bieg, jest takim właśnie światem – światem pełnym wolności i ciepłego spojrzenia na siebie, tak czuję się po każdym treningu. Zaczynałam od zera, dziś zdarza się, że przebiegam miesięcznie blisko 270 km. Ale to nie ważne, ile przebiegniesz. Tu nie są istotne liczby, ale siła jaką te liczby dają. Dają tobie. Bo każdy przebiegnięty kilometr czyni szczęśliwszym nie tylko ciało, ale i duszę. A może głównie, duszę?

Dlatego… zaczęłam biegać. Kiedy poddasz się tej pasji, już nigdy nie poczujesz się przegrany i już nigdy samotny.

____________________________________________________________________________________________________

Zwycięska praca autorstwa Aleksandry Janiszewskiej w konkursie na najlepszy esej pt. "Dlaczego zaczęłam biegać?".

Ostatnio zmieniany czwartek, 15 grudzień 2011 12:22


 

bieganie.biz

newsy ze świata la


blog biegacza
dziś polecamy

Sezon 2011/2012 - zaczynamy

Puk, puk. Kto tam? Nowy sezonik się kłania. Aaa, witam witam i o zdrowie pytam ;)

Zaczynam jak zwykle od roztrenowania. Po maratonie dwa tygodnie wolnego. Wyszedłem sobie 3x potruchtać, żeby nie zgłupieć, tym bardziej, że jesień w tym roku jest rewelacyjna.