Byłem pełen optymizmu, miałem nadzieję, że przeszłość zostaje oddzielona grubą kreską, a dalsze losy lekkiej atletyki są w dobrych rękach. Propozycje zmian Pana Prezesa wydawały się być przemyślane i co najważniejsze istniała realna szansa na szybkie wcielenie ich w życie.
W ferworze zmian, dużo mówiono o konieczności wypromowania lekkiej atletyki, ponownego przyciągnięcia kibiców na stadiony, jak to bywało niegdyś na słynnym stadionie dziesięciolecia. Muszę z przykrością stwierdzić, że po raz kolejny skończyło się na cukierkowych obietnicach. Marazm trwa nadal, a kibice wciąż są traktowani po macoszemu.
Jako miłośnik Królowej Sportu, przyjechałem specjalnie tyle kilometrów mając nadzieję, że obejrzę niezwykłe widowisko. NA miejscu zastałem cyrk organizacyjny i kompletny chaos, zrozumiałem w końcu, dlaczego ta piękna dyscyplina sportu, nie może stać się u nas w Polsce medialna. Krytyka w dzisiejszych czasach jest coraz bardziej powszechna, tym bardziej w dobie internetu gdzie praktycznie możemy beż żadnych zahamowań wygłaszać nasze poglądy, nie ważne jak skrajne by nie były. O ile konstruktywna krytyka, pozwala wypunktować słabostki i ma wiele zalet, to krytyka podszyta zawiścią, zazdrością prowadzi dosłownie donikąd. Znów narzekam i krytykuję, ale nie jestem w tych działaniach osamotniony. Moje poglądy w tym temacie podziela większość osób, która miała okazje oglądać HMP.
I dzień 55. Halowych Mistrzostw Polski Seniorów
Ktoś, kto dotychczas nie zwracał szczególnej uwagi na LA i przyjechał dzisiaj do Spały, aby przekonać się do tej dyscypliny, z pewnością się rozczarował. Większość konkurencji nie była w ogóle komentowana, stanowisko spikerskie milczało. Tablica wyników przez pewien czas była niedostępna, wyniki wyświetlane były z dużym opóźnieniem, a apogeum irytacji osiągnąć można było podczas dekoracji zawodników, kiedy to ciągle przypisywano najlepszym błędną przynależność klubową. Siedząc w bardzo dobrym miejscu, z którego widać niemal wszystko, nie byłem nawet w stanie przekazać informacji znajomym odnośnie skoku w dal - kto prowadzi, ile jeszcze prób do końca, kto skacze... dopiero mając na kolanach laptopa i wertując listy startowe, mogłem wyłapać część informacji. Co prawda tuż przy skoczni stał jeden z Panów, który wpisywał ręcznie numer startowy i wynik. Niestety tego typu zabiegi nie były regularne i trzeba było mieć szczęście, aby tablicę przekręcono właśnie w stronę gdzie siedzisz. Przykładów fatalnej organizacji jest więcej, ale wybaczcie nie chce mi się zwyczajnie tego bardziej rozdmuchiwać.
Na tego typu działaniach tracą nie tylko kibice, ale i sami zawodnicy, którzy absolutnie nie mają wpływu na to, w jaki sposób zostaną zaprezentowane zawody. Dla osób, które na bieżąco żyją lekką, obejdzie się nawet i bez spikera, telebimu z aktualnymi wynikami. Laicy mogą mieć już niestety problem. Samo oglądanie heroicznie walczących zawodników oczywiście jest bardzo ciekawe. Załóżmy hipotetycznie, na zawodach jesteście po raz pierwszy. Spotykając się z taką organizacją, obawiam się, że nie wyjdziecie z nich zadowoleni i następnym razem mając możliwość wyboru, pomiędzy HMP a inną imprezą sportową, wybierzecie to drugie.





