treningbiegacza.pl - uzależnieni od endorfin
czwartek, 24 listopad 2011 14:33

III Maniacka Dziesiątka 2007

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
W przygotowaniach do maratonu mało istotną jest próba startu na dystansie 10 kilometrów. Jednak z uwagi, że organizatorem jest znany w środowisku biegaczy Artur Kujawiński postanowiłem wystartować w tym biegu.

Cel:

Plan minimum, jaki zakładałem to 40`30``, czyli poprawienie życiówki o niemal 4 minuty. Wyzwanie jak dla mnie spore, bo jestem świadom swojej słabości na tym dystansie. Jest to jednak wymóg, którego spełnienie pozwoli żyć w przeświadczeniu, iż obrałem dobrą drogę w przygotowaniach do maratonu.

Okres w jakim przyszło mi wystartować to 3 tydzień Bezpośredniego przygotowania startowego. Nie powiem, że w dniu startu byłem świeży, odprężony, zrelaksowany i "zsuperkompensowany". Był to bieg, do którego podszedłem z biegu, bez żadnych dodatkowych przygotowań, tym bardziej wynik był dla mnie wielką niewiadomą.

Dzień startu:

Wstałem już o 500, bo mój żołądek nie lubi być pełny i jednocześnie poddawany wysiłkowi fizycznemu. Musiałem dać mu trochę czasu na strawienie śniadania i porannej kawy.
Wyjechaliśmy o 630 jednak pomimo, iż do Poznania mamy tylko 250km to musieliśmy sporo się nadenerwować, aby zdążyć na czas. Nie przewidzieliśmy, że przez całą drogę padać będzie rzęsisty deszcz, a roboty drogowe zabiorą cenne minuty, które przeznaczone miały być na rozgrzewkę. Na domiar złego zgubiliśmy się w Poznaniu i na Maltę dojechaliśmy okrężną drogą, zwiedzając niejako przy okazji pół Poznania. W tym miejscu myślałem, że skończą się kłopociki, jednak pech sprawił, że biuro zawodów znajdowało się z drugiej strony, aniżeli mieliśmy zaparkowane autko. Walcząc z czasem, pogodą, przedstartowym stresem przeleciałem z jednej strony Malty na drugą i wpadłem do biura, a tam moim oczom ukazały się tłumy podobnych mnie spóźnialskich.


Duża liczba osób oczekujących na zapisy zmusiła organizatorów do przesunięcia godziny startu z 1100 na 1130. Kamień spadł mi z serca, gdy to usłyszałem, jednak zdawałem sobie sprawę jak taki komunikat podniósł ciśnienie tym, którzy rozgrzewali się od kilkudziesięciu minut w deszczu i mega wietrze. Niemniej jednak wszyscy się zapisali i wszyscy wystartowali (chwała organizatorom za to!).

Start:

Wybór miejsca startu, zważywszy, że w biegu wzięło udział niemal 800 osób, był dość niefortunny. Wąskie gardło samego startu i wybór złego miejsca ustawienia (brak doświadczenia) nie pozwolił mi od startu rozwinąć skrzydeł. Zapewne wpłynęło to nieznacznie na wynik, ale jak się okaże nawet strata kilku sekundowa może doprowadzić do niezrealizowania założeń startowych.
Po kolei jednak. Pętla dookoła Malty liczy sobie 5400m, biegliśmy więc niepełne dwa okrążenia, startując pod MaltaSki, a kończąc w okolicy hangarów. Dla mnie jako początkującego biegacza sporym mankamentem był brak jednoznacznych znaczników kilometrów. Pierwszy na jaki trafiłem, który wiedziałem, że należy do tego akurat wyścigu był dopiero na 3 kilometrze. Do tego jednak miejsca napotkałem kilka, jeśli nie kilkanaście pisanych na asfalcie oznaczeń, które osobie będącej po raz pierwszy na Malcie niewiele mówią, a tym bardziej nie pomagają.

Pierwsze 5km przebiegłem w czasie 20:04 i gdy na zegarku ujrzałem, że pomimo braku umiejętności równego trzymania tempa oraz wprowadzających mnie w błąd oznaczeń trasy (sorki że się czepiam),taki piękny czas to popadłem we wszechogarniającą euforię i mimochodem zwolniłem, nawet tego nie czując. Na 8 kilometrze dopiero dotarło do mnie, że mam sporą stratę (około 40s), przyspieszyłem więc nieznacznie, aby kompletnie nie dać ciała. Udało się odrobić ponad 15s. Dziesiąty, ostatni kilometr to zaskoczenie nawet dla mnie, że potrafię po 9kilometrach w ostrym tempie, wykrzesać z siebie tyle sił i zejść grubo poniżej 4:00/km. Gnałem ile sił w nogach, wyznaczając sobie za cel wyprzedzenie kolejnej osoby, która znajduje się przede mną. Tak też wpadłem na metę, z miną zacięcia na twarzy, ale gdy spojrzałem na zegarek to ujrzałem 40`06`` co lekko mnie wkurzyło, bo to zaledwie 6s, aby przekroczyć magiczne 40 minut.

Organizacja:

Organizacja biegu, nie licząc drobnych mankamentów wymienionych powyżej była po prostu rewelacyjna. Chciałbym, aby zawody na które jeżdżę były choćby w kilku procentach tak dobrze zorganizowane jak impreza Maniaków. Dzięki Wam za to !

Niestety organizatorzy nie spisali się w kwestii pogody :) ale jestem w stanie Im to wybaczyć. Założę się, że w przyszłym roku Arti stanie na głowie i nawet słońce załatwi. Czego sobie i innym startującym życzę :)

Ostatnio zmieniany czwartek, 24 listopad 2011 14:47


KOMENTARZE (1)


2012-04-07
Artykuł ci się podobał? Znalazłeś w nim elementy inspirujące i nowatorskie, a może nie zgadzasz się z autorem? Powiedz nam o tym, napisz z czym się nie zgadzasz, uargumentuj to, wzbogać artykuł o swoje uwagi. Nic tak nie buduje atmosfery portalu jak inteligentni czytelnicy potrafiący zanalizować i wyartykułować swoje spostrzeżenia.

Zobacz artykuł
 
 
 

 

bieganie.biz

newsy ze świata la


blog biegacza
dziś polecamy

Sezon 2011/2012 - zaczynamy

Puk, puk. Kto tam? Nowy sezonik się kłania. Aaa, witam witam i o zdrowie pytam ;)

Zaczynam jak zwykle od roztrenowania. Po maratonie dwa tygodnie wolnego. Wyszedłem sobie 3x potruchtać, żeby nie zgłupieć, tym bardziej, że jesień w tym roku jest rewelacyjna.