Dzwonek. Zadzwonił akurat w momencie, w którym wygodnie usiadłem na moim skrzypiącym i wysłużonym krześle z IKEI. Nieśpiesznie wstałem i zbiegłem schodami na dół do drzwi. Zawsze zbiegam, nigdy nie schodzę. Prawie jak Forrest Gump z tą różnicą, że on zawsze jak szedł to biegł.
Tego dnia wstałem lewą nogą. Nie spodziewałem się gości. Przesiąknięty marazmem pomyślałem sobie, że to na pewno Świadkowie Jehowi postanowili mi złożyć wizytę, aby nawrócić moją duszyczkę i wskazać mi tę jedyną drogę do zbawienia.
Droga z mojego pokoju do drzwi wejściowych od domu, zajmuje mi mniej więcej 15 sekund wędrówki. To niesamowite, że w tym czasie jestem w stanie przetrawić tyle myśli. W między czasie obstawiałem, że tymi niezapowiedzianymi gośćmi mogą być jeszcze Cyganie, którzy dość systematycznie i z niewyczerpalnym zacięciem próbują mi sprzedać dywany, tostery, a ostatnio w ich ofercie pojawił się nawet koks (węgiel)! Wachlarz produktów naprawdę godny podziwu.
Na szczęście moje przewidywania nie sprawdziły się. Z uśmiechem na twarzy przywitał mnie kierowca jednej z firm kurierskich. Okazało się, że ma dla mnie paczkę. Nie chcąc marnować jego czasu, jak zawsze poręczyłem odbiór paczki, podpisując się nie swoim nazwiskiem. Wbiegłem z powrotem na górę i zabrałem się za odpakowanie tajemniczej przesyłki. To niestety nie była bomba.
W bardzo ładnie opakowanego pudełka wyjąłem kolejno:
- suszoną herbatę w aluminiowym pudełeczku (fantastyczny zapach!),
- świąteczne życzenia,
- i... najnowszy model zegarka biegowego z pulsometrem - Timex Ironman Triathlon Road Trainer HRM.
Byłem naprawdę zaskoczony. Prezent od Timexa, którym był zegarek przeznaczony do testów poprawił mi humor na cały dzień. Nie wspomnę o niebanalnym podejściu firmy zajmującej się PR w Timexie. Zazwyczaj, jeśli dostajemy sprzęt do testów, jest on niedbale zapakowany w papier śniadaniowy (przepraszam za porównanie, ale to smutna prawda).
Zapominając o konwenansach, dzięki przesyłce nabrałem potrójnej chęci na trening, żeby wyjść i wypróbować to cacko. Nowe dziecko Timexa prezentuje się tak:

Prawda, że ładny?
Mnie wyjątkowo przypadł do gustu. I to nie dlatego, że w przesyłce znalazłem dodatkowo herbatę i życzenia... Może to zabrzmieć fałszywie, ale nigdy nie chwalę czegoś co mi się nie podoba. Po co ściemniać, kiedy Ci za to nie płacą? ;-)
Już niebawem na treningbiegacza.pl opublikuję test tego cacka. Pierwszy kontakt oceniam na dziewiątkę, w dziesięciostopniowej skali, ale jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach, więc nie popadajmy w hurra optymizm. Zbliża się okres wzmożonych treningów, na którym pokonam setki, a nawet tysiące kilometrów;). Zobaczymy, czy przypadniemy sobie do gustu... To będzie już szósty zegarek, który będę miał przyjemność wziąć pod lupę.
Żądnych wiedzy i tych, którzy nie mogą się doczekać testu odsyłam tutaj: http://www.timex.pl/produkt.aspx?productID=322.
Życzcie nam owocnej współpracy!



