Potrzeba zaspokojenia głodu biegowego wynika przede wszystkim z trzymiesięcznej przerwy na rehabilitację po operacji.
Amerykanin swoimi myślami wybiega daleko wprzód. Nie ma się jednak co dziwić, szansa na pokonanie odwiecznego przeciwnika, Jamajczyka Usaina Bolta, z roku na rok znacznie spada. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawił się godny następca, którym niewątpliwie jest młody i szalenie utalentowany Yohan Blake - tegoroczny mistrz świata na najkrótszym dystansie.
Tyson Gay zapowiada, że zrobi wszystko by stawić im czoła podczas zbliżających się igrzysk w Londynie. W trakcie rozmowy z mediami Gay stwierdził, że do tej pory, ze względu na problemy z biodrem i stawem podkolanowym, mógł biegać na 85% swoich możliwości. Według wstępnych założeń, solidne treningi rozpocznie realizować już za miesiąc, a od lutego ponownie pojawi się na bieżni by udowadniać, że nadal należy do ścisłej światowej czołówki.
Czy uda mu się zrealizować swoje plany? Wiele osób w świecie sportu wypowiada się sceptycznie o tak szybkim powrocie do najwyższej formy, jeżeli jeszcze kiedykolwiek będzie w ogóle w stanie rywalizować z Boltem.
Bolt zdaje sobie sprawę, że jedyną osobą, która może mu obecnie zagrozić jest rozwijający się w błyskawicznym tempie rodak Yohan Blake. Ten świeżo upieczony mistrz z Daegu sukcesywnie od kilku lat poprawia swoje rekordy życiowe. Na przykład, w 2006 roku jego najlepszy wynik na dystansie 100 metrów wynosił 10.33 sekundy, a 200 metrów pokonywał w czasie 20.92. Po pięciu latach mało kto zwróciłby uwagę na poprzednie wyniki, widząc 9.82 na 100 metrów i 19.26 na 200 metrów. Niespełna dwudziestodwuletni Blake jeszcze nie raz zaskoczy nas wspaniałymi widowiskami i jeśli ktoś w najbliższym czasie zmobilizuje Bolta do cięższych treningów, to będzie to właśnie Blake.





