Rewelacyjna Australijka Sally Pearson, ubiegłoroczna mistrzyni świata na 110 m, nie dała szans swoim rywalkom, pewnie zwyciężając z czasem 12.66, czyli ponad pół sekundy przed drugą na mecie Nia Ali z USA. Sally świetnie wystartowała z bloków, od samego początku zyskując dużą przewagę nad resztą zawodniczek. Czas mógłby być lepszy, gdyby nie trącenie ostatniego płotka. To było 22 zwycięstwo Australijki w dotychczasowych 22 biegach, w których wystartowała... Oto co powiedziała Pearson po biegu:
Co prawda to był mój najlepszy wynik uzyskany kiedykolwiek w Australii, natomiast muszę popracować nad techniką pokonywania płotków... Cały dystans biegnę bardzo dobrze i niezależnie od tego, zawsze na przeszkodzie staje jeden płotek... Jestem w dobrej formie, to był dopiero mój drugi start w sezonie. Z założenia wystartuję w 15 biegach w tym roku, włączając w to biegi eliminacyjne na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. To motywujące, że wszystko układa się po Twojej myśli i w pełni możesz skoncentrować się na treningach. Jest dobrze.
Warto dodać, że Sally wystartowała nie tylko na swoim koronnym dystansie... Pearson zmiażdżyła rywalki również na dystansie 200 m, zatrzymując zegar na 23.06, ponownie o pół sekundy szybciej od drugiej zawodniczki na mecie.
Sezon zainaugurował David Lekuta Rudisha, rekordzista świata na 800 m. Kenijczyk rozpoczął sezon od dość nietypowego dla siebie dystansu, bo o połowę krótszego. Na dystansie jednego okrążenia, Rudisha uzyskał bardzo dobry czas 45.82, ulegając jedynie Johnowi Steffensenowi, który zatrzymał zegar na 45.61.
Jestem zadowolony ze swojego dzisiejszego startu. Wykonuję naprawdę ciężką pracę treningową, tym bardziej jestem zadowolony, że w pierwszym starcie udało mi się przebrnąć przez granicę 46 sekund. Nie ukrywam, że finisz nie był łatwy... - powiedział Rudisha.
Na 800 m panów zwyciężył Asbel Kiprop z czasem 1:45.91.



