Łukasz zająłeś 5. miejsce na mitingu w hali Cottbus, jesteś zadowolony?
Jasne, jestem bardzo zadowolony z tego wyniku, tym bardziej, że z tygodnia na tydzień zauważam w swoich skokach wyraźny progres.
Jak kształtują się Twoje plany na sezon halowy?
Startowałem w Cottbus, wczoraj było Bordeaux (zwycięstwo Łukasza z wynikiem 5.72 m - przyp. red). 5 lutego wystartuję w Rosji na Russian Winter w Moskwie, 8 lutego powalczę na świetnie zapowiadającym się Pedro's Cup w Bydgoszczy, później od razu lecę do Doniecka na miting Bubki. Następnie 15 lutego prawdopodobnie wystąpię we Francji. 25 lutego czekają ważne dla mnie mistrzostwa Polski w Spale.
Wypełniłeś minimum kwalifikacyjne PZLA na HMŚ. Czy zobaczymy Cię w Stambule walczącego o medal?
Nie jadę do Stambułu. W tym sezonie absolutnym priorytetem są dla mnie Igrzyska i tylko o nich myślę. Stąd decyzja, że odpuszczam HMŚ i jadę mocno trenować z ekipą do RPA.
Z ekipą tzn.? Kto oprócz Ciebie leci do RPA?
Mój tata trener, Spider (Paweł Wojciechowski), Asia Piwowarska i nasz fizjoterapeuta.
Kiedy?
Wylatujemy trzeciego marca, zgrupowanie potrwa trzy tygodnie.
Z tego co wiem, wziąłeś na rok urlop dziekański (Łukasz studiuje medycynę - przyp. red). Stawiasz wszystko na Igrzyska... Jak to jest skupić się tylko na treningach i nie myśleć o studiach? To dziwne w Twoim przypadku, bo przecież w środowisku byłeś podziwiany za umiejętność pogodzenia ze sobą niezwykle wymagających studiów, z nie mniej wymagającymi treningami...
Ta decyzja była nieunikniona. Po prostu wziąłem urlop, żeby móc odpoczywać. Moim marzeniem i celem jest medal w Londynie i jestem pewny, że osiągnę swój cel. Aby go zrealizować nie mogę się rozpraszać, muszę trenować ciężej. Różnica jest zauważalna. Mam więcej czasu na odnowę biologiczną, mogę wykonywać cięższy trening. To powinno przynieść oczekiwane rezultaty w Londynie. Już po startach w hali widzę, że jest coraz lepiej, systematycznie się poprawiam, a wiem, że to nie wszystko na co mnie stać.
Masz więcej czasu nie tylko na trening, jak go zatem pożytkujesz, oprócz oczywiście odnowy biologicznej?;)
Wziąłem się za porządną naukę angielskiego. Przecież po zdobyciu medalu w Londynie, nie wydję i nie powiem dziennikarzom: „I'am happy, I'm very happy that I won a medal...”. Chciałbym móc swobodnie wypowiadać się na każdy temat, błyszczeć elokwencją.;)
Nad czym teraz skupiacie się wraz z trenerem? Jaki element techniczny jest do poprawy?
Obecnie koncentrujemy się na momencie odbicia i na detalach związanych z założeniem tyczki. Poprawa tych dwóch elementów powinna zmienić profil moich rezultatów. Chciałbym ustabilizować moje skoki na 5.80 m i sprawić, aby 5.90 m nie było wysokością pokonywaną od święta.
Przy okazji zapytam, co dzieje się z Twoim przyjacielem ze skoczni Mateuszem Didenkowem?
Mateusz przeszedł drugą operację. Powoli wraca do zdrowia i powinno być lepiej. Z tego co wiem już zaczął truchtać i niebawem wróci do normalnych treningów. Trzymam za niego kciuki i podziwiam jego charakter. To jest człowiek, który nigdy się nie poddaje!



